niedziela, 13 maja 2012

Choroba Meli

Dziś nie jest dobrze z kozulą, puściły mi nerwy stałam i płakałam patrząc na Melę. Mela ma gorączką jest osowiała, smutna, głowę skierowaną ma ku dole, ziewa, brak apetytu. Jeszcze ten ch...y wet nie odbiera telefonu, nie wiem co robić jak zbić jej naturalnie gorączkę jak jej pomóc?? Jestem tym wszystkim bardzo przybita :(

sobota, 12 maja 2012

Chwile zwątpienia cd2

Dziękuje kochani za słowa otuchy. Co z Melą ?? Dziś wieczorem ją zdoiłam do końca , musiałam ja powalić na ziemię bo nie dała sobie nic zrobić przy wymieniu. Podałam lek do wymienia. Ciężko było, ponieważ pierwszy raz to robiłam po drogie widać było sprawiało jej to spory ból. Strzykawka z gumowa igłą wprowadza się do strzyka i wpuszcza płyn. Biedna Mela starłam się to zrobić jak najdelikatniej ale mimo wsyztsko bardzo ja bolało. Wydaje mi się, że to wina tego zatoru który nawet utrudniał mi dojenie. Mam nadzieje, ze jutro będzie lepiej bo dziś mleko było różowe co znaczy że już jest krew.Mam do siebie żal, że nic nie zauważyłam, badałam mleko sprawdzałam codziennie wymię nie było żadnych objawów zapalenia.....

Jakie są straty na ogrodzie?? spore :( Bób doszczętnie objedzony, szpinak została połowa, trochę wyjadły buraczki ale czerwonej kapusty sadzonki zjadły wszystkie !!! Dzieci ubolewają nad poziomkami, truskawkami i czerwona porzeczką bo już zaczęły pokazywać się owoce. A ja najbardziej ubolewam na krzakami jagód które opędzlowały w połowie a tak o nie dbałam :( Ale jakie można mieć pretensje do zwierząt ?? Żadne!! idą tam gdzie jest coś dobrego to my nie skończyliśmy na czas ogrodzenia i to ja pojechałam do miasta..... taki już trochę mój los, że wyrwać się nie mogę bo nikt mi nie upilnuje gospodarstwa jak należy.
Jedyne dobre wiadomości to że wylęgły się kurczęta pod kwoką z 10 jaj wylęgło się 7 piskląt. Dzieci maja radość patrząc jak kwoczka chodzi po podwórku i uczy je skubać i grzebać w ziemi :) Dodatkowa radość dla mnie to że Mania miała ruję i została pokryta przez Kubusia więc na październik mam wykot :) jedni mogą twierdzić że to nie jest dobry czas na wykot koźląt bo trawka się kończy i idzie zima ale mi zależy na tym by mieć mleko cały rok a maluchy podkarmię witaminami i dobrym siankiem :)
Trzymajcie kciuki za Melę ta koza jest dla mnie bardzo ważna i tak za nim do mnie się dostała sporo wycierpiała. Pozdrawiam Was i życzę Wam spokojnej i słoneczniej niedzieli.

Chwile zwątpienia

Czasem przychodzą takie dni ale wczoraj ja osobiście miałam wszystkiego dosyć. Chciałam usiąść płakać i zostawić wszystko za sobą.
Pojechałam do miasta sprzedać jaja, ser, mleko i mięso królika. Miałam to zamówione więc pojechałam. To co zastałam jak wróciłam doprowadziło mnie do rozpaczy. Mania miała ruję więc Kubuś wariował i zerwał się z uwięzi, za nim galopem poleciały kozy wprost do mojego ogródka. Cała kilku tygodniowa praca, cały wysiłek poszedł do ich żołądków. Wyjadły mi doszczętnie wszystko, dodatkowo nie oszczędziły poziomek, truskawek, czerwonej porzeczki i malin. Przegoniłam towarzystwo na okólnik, usiadłam na pieńku i się dosłownie rozpłakałam. Myślałam, że nic więcej już mi nie dojdzie ale się myliłam, Mela dostała zapalenia wymion. Na domiar wszystkiego mąż wrócił z pracy bez pieniędzy bo oczywiście jak zawsze musi być problem. Miałam ochotę wczoraj usiąść i dosłownie się upić z żal;u i bezsilności. No ale praca gnała prace, trzeba było ugotować na biegu dzieciom obiad, nakarmić zwierzaki i na koniec iść i obejrzeć już na spokojnie straty na ogródku. Wczoraj już nic nie chciałam pisać o tym bo pewnie by leciały niecenzuralne słowa, tak byłam wściekła. Myślałam no pójdę spać i odeśpię te problemy a jutro już będzie lepiej. Niestety nie pomogło wciąż widzę te straty na ogrodzie i wokoło ciągłe problemy. Mela ma takie zastoje w wymieniu, że dziś nie mogłam ją zdoić, rano aż stękała z bólu jak próbował wyjść jej przez mały kanał spory skrzep krwi i mleka. Od wczoraj jest pogorszenie a zaczęło się od małych skrzepów. Mimo, że badałam mleko czy nie ma zapalenia nic nie wychodziło. Smarowałam maścią przeciw zapaleniom ale dziś pojechałam już po zamówiony wczoraj lek do wymienia. Dziś ją zdoję wieczorem, maluchy wstawię do boksu a rano zdoję i wyleje mleko. Mam nadzieje, że jej pomoże. Lek na szczęście nie ma karencji na mleko tylko jutro rano wyleje a cały dzień maluchy będą mogły pić mleko od mamy. Byle by jej się polepszyło. Kocham te moje kozule jak im się coś dzieje złego okropnie to przeżywam.
 Na domiar wszystkiego dziś Tomek miał montować pastucha na polu a leje cały dzień. Dziś nie jest mój Dzień. Niech się skończy bo ja już wysiadam.

piątek, 11 maja 2012

Wyróżnienia :)

Wyróżnienia dla blogów, oczywiście było ciężko wybrać naprawdę. każdy blog ma coś w sobie, ale trzeba było wybrać.O to one :)

1.http://arabeskawaniliowa.blogspot.com/

2.http://przepisy-aleksandry.blogspot.com/

3.http://naszapolana.blogspot.com/

4.http://wzaciszupodlasia.blogspot.com/

5.http://mojaprzystan-ila.blogspot.com/


6.http://domna-koza.blogspot.com/

7.http://mglistysen.blogspot.com/

8.http://twojemoje.blogspot.com/

9.http://przezkrotkachwile.blogspot.com/

10.http://podmoimniebem.blogspot.com/


Pozdrawiam wszystkich serdecznie.:)

czwartek, 10 maja 2012

Małe sprostowanie i walka o przywództwo

Na samym początku posta chciałam sprostować sprawę z kozami, które miały w maju do mnie dojechać. Sprawa odwołana , koleżanka jak na razie nie wybiera się na leczenie. Wynikły u niej bardziej skomplikowane problemy rodzinne. Życzę jej by już skończyła się zła pasa.

Kilka dni temu nastąpił odwrót sprawy z Kubusiem. Pokroiłam każdej kozie no i oczywiście Kubusiowi także po równo marchewki. U mnie każda koza wie, które jest jej wiadro. Przystąpiły więc do pałaszowania marchewki. Kubuś oczywiście skończył pierwszy i zachciało mu się marchewki Mani. Stałam przy nich z bacikiem w postaci rózgi z drzewa wiśniowego pilnując porządku.Czasem trzeba kozom pokazać, że ma się bacik by czuły respekt w razie nie posłuszeństwa. Nie zrozumcie tylko mnie źle nie biję ich ;) Muszą tylko wiedzieć, że go mam ;) Tym bardziej, że Kubuś jest ode mnie o wiele silniejszy i jego determinacja do przejęcia nade mną władzy czasem prowokuje do korzystania (bez przesady) z bacika.Tego dnia byłam wdzięczna mojej znajomej od której zakupiłam kozła za rady, że przez pierwsze 2-3 tygodnie bez bata mam nie podchodzić do niego. Kozioł się rozzłościł tak bardzo, że nie dam mu pojeść marchwi od Mani, że zaczął mnie atakować. Sąsiad stał za płotem i zbladł jak ściana. Kubuś stawał przede mną na tylnych nogach , wydawał się ogromny ale nie czułam strachu wiedziałam, że w sten sposób może  ze mną wygrać i będzie po mnie. Takie uderzenie rogami może połamać i nieźle poturbować.Jak tylko stawał na tylnych nogach i kierował na mnie swoje rogi by z góry uderzyć, ja w sekundzie kucałam i od dołu uderzałam bacikiem mu po nogach dodatkowo krzycząc KUBA NIE. Trwało to dobre kilka minut, z nerwów zaczął biegać wokół mnie jak dziki koń wierzgając, wściekając się i  znienacka chciał zaatakować mnie, a to z boku a to z tyłu ale moja szybka reakcja, brak cofania się spowodował że odpuścił. Porażka dużo go kosztowała bo z nerwów gryzł kozy które w szoku uciekały na wszystkie strony przed nim. Na drugi dzień próbował znów ale po drugim razie odpuścił. Kuba jest pięknym kozłem ale jak to samiec chce mieć władze absolutną na którą ja sobie nie mogę pozwolić. Mimo wszystko, ja jestem szefową na tym podwórku i nie lubię przegrywać i ponosić porażek na sowim terenie;) Z góry bardzo chce podziękować Sabinie za wszelkie rady o funkcjonowaniu i zasad w stadzie kóz. Mimo wszystko widzę różnice, kiedyś miałam tylko kozy teraz mam stado a w nim są zasady których i ja trzymać się muszę.Po tym wszystkim wiem, że jestem wstanie nad nim panować i nie polega to na znęcaniu się ale na pewnych wytycznych których on musi  przestrzegać.
Na ogrodzie dalej działam mimo posiania wszystkiego cały czas trzeba wracać do początku na plewienie,zruszanie ziemi która tutaj u nas jest bardzo ciężka. Dziś zacznie się montowanie pastucha, który właśnie do nas dotarł kurierem :)
Dziękuje wszystkim za tak miłe komentarze i wspaniałe emaile. Pogodnego dnia wszystkim życzę :) I uśmiechu oczywiście :)

poniedziałek, 7 maja 2012

Zwariowany dzień

Witam Was serdecznie!!! Dziś jest mój szczęśliwy dzień, znalazłam nianię do moich dzieciaków w postaci mojego taty ;) O 6.30 rano przybyła niania i mogłam spokojnie pojechać na targ do Mstowa po zwierzyniec. W drodze czekało mnie dmuchanie do alkomatu, policyjna obława na pijanych kierowców. A dobrze , a jak!! niech ich wyłapują od razu zabierać prawko ;) Z uśmiechem do przystojnego policjanta dmuchnęłam w alkomacik i pojechałam dalej. Po targu się najpierw porozglądałam powkładałam dłonie w pudełka pełnych żółciutkich kaczuszek i gąsek. Jak dzióbią znaczy Zdrowe, zawsze wybieram te bardziej zadziorne. Zakupiłam po kilka sztuk gęsi, indyków, perliczek i kaczek. Dokupiłam jeszcze 30 flancy kapusty czerwonej i kilka paczuszek nasion kwiatów do ogrodu. Hmhm zaszalałam :)
No i oczywiście byłabym chora gdybym nie dodała kilka zdjęć, może Was nie zanudzę ;) :)

Kubuś na posterunku
                                                       Wysyłam Wam uśmiech :)

czwartek, 3 maja 2012

Miks miksem

Kto by się spodziewał ?? Rozmawiam sobie przez telefon z teściową i zastanawiamy się kiedy moja kotka się okoci.... Kończę rozmowę i idę w stronę domu a tu słyszę pisk małych kotków , szukam po krzakach i są maleńkie piszczące ślepe potworki ;) Okociła się pod tują. Przeniosłam kotkę  z maluchami do pudełeczka w cichej i ciepłej kotłowni by miały spokój :) O to one :)

,Dodatkowo kolejna kurka postanowiła stać się kwoką , po kwokała i siadła na jajach :) Podłożyłam jej 14 jestem ciekawa ile się wylegnie ;) W tym roku dzięki tym dwóm kurkom nie będę miała dodatkowych kosztów z  zakupem kur :) Taka mała rzecz a jak cieszy :D


Pomidorki czekają jak wsadzę je do foliowca, tym zajmie się w sobotę...

3/4 czasu w ciągu dnia spędzam na ogrodzie , kopie kolejne grządki wsadzam majowe nasiona a w chwili zmęczenia wyleguje się w hamaku. Dzieci całe dnie spędzają w swoim małym baseniku, dzieciństwo jednak jest cudowne. :)


Mój widok z hamaka :) Cudny wynalazek ehhe :)
Wybaczcie że ostatnio robię miks różnych nowin z mojego życia ale jak to w okresie wiosenno-letnim u mnie dużo spraw się dzieje :) Pozdrawiam wszystkich i dziękuje za tak miłe komentarze :)