środa, 21 października 2015

Przygotowania do Nowego Życia

Droga do agroturystki " Pałac Heymana"


                                     Nadszedł ten moment mobilizacji, nie powiem jest to dla mnie duże wyzwanie. Już nie spoglądam na to jak na ryzykowne działanie , dlaczego ? Pewnie dlatego że wszystko już zostało uzgodnione przeanalizowane potwierdzone obopólnym zrozumieniem.Krzysztof bo tak ma na imię właściciel agroturystyki jest ze mną w ciągłym kontakcie więc jeśli przychodzi chwila w której nasuwa się pewne pytanie zaraz wyjaśniamy sprawę. Przeprowadzka już za miesiąc , planuję od grudnia już zamieszkać w oficynie przypałacowej. W planie jest zorganizować już przyjęcie chętnych do spędzenia wspólnych świąt Bożego Narodzenia. Mam nadzieje że podołam wyzwano w tak krótkim czasie. Choć nie wątpię że dam radę, ile razy już wyprawiało się Wigilię na 15-20 osób w małym pokoju hehhehe.
Teraz jestem na etapie organizowania się bo przecież dogadanie spraw związanych z życiem w Ściborzu to nie całość moich zmartwień dochodzi przeprowadzka, przeniesienie córki do innej szkoły w środku roku szkolnego zorganizowanie tam miejsca w przedszkolu dla syna. Przecież wynajmuje mieszkanie , co z meblami ? Co będę potrzebowała muszę przewieź co wiąże się z transportem a czego nie muszę gdzieś ulokować. To jednak spore przedsięwzięcie.Druga sprawa to organizacja spraw związanych z założeniem małej hodowli. To koszty bądź co bądź ale i znalezienie kóz w tym rejonie jest nie lada wyzwaniem. Poszukuję więc hodowców kóz w rejonie NYSY i krów najlepiej rasy Jersey. Zależy mi nie tylko na koźlętach ale na mlecznych kozach. Jeśli byłby krzyżówkami rasy An było by jeszcze lepiej.

Jeszcze mnie tam nie ma jak już zakochałam się w tym miejscu i w planach z nim związanych. Już zapraszam wszystkich do miejsca w którym nie tylko można odpocząć ale skorzystać z atrakcji które są w zasięgu ręki. Strona internetowa będzie modernizowana w najbliższych dniach znajdą się tam nowe oferty i popracujemy nad szatą graficzną.Wiele się zmieniło od czasu powstania strony dlatego też nie przedstawiają wszystkiego jak jest na czas teraźniejszy. Choć szybko się to zmieni gdy wkleimy nowe zdjęcia gdy tylko tam pojadę. Choć serca tego miejsca nie da się ani opisać ani zachwalić tym bardziej jakie są już plany na przyszłe sezony letnie i zimowe. Gdy już zasiądę przy kominku w salonie oficyny nadejdą kolejne plany :)


Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na stronę. Link w górnym prawym panelu .


Sasanka :)

25 komentarzy:

  1. No proszę...jaki świat malutki ;) Poczytałam stronę i okazuje się, że właściciele są pasjonatami pirenejczyków....a wymieniany w opowieści o rasie Staszek Twaróg to nasz bliski znajomy od lat....Pozdrawiam i trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :) czasem mam wrażenie że świat to jedna mała wieś :) Pozdrawiam

      Usuń
  2. No pacz - ale cię już nosi - dasz sobie radę ze wszystkim i znowu kozie mleko będzie;))) bardzo wiele dobrego Ci życzę! imponujesz mi, Monia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee tam czym tu imponować ? Toż to szaleństwo :D

      Usuń
  3. Super! Może byśmy kiedyś tam wpadli z rodzinką jadąc w góry? Jesteś niesamowita i trzymam kciuki, by wszystko się udało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam serdecznie :) Będzie mi niezmiernie miło :)

      Usuń
  4. Jesteś wspaniałą kobietą,nie poddajesz się cały czas dażysz do szcześcia własnego i swoich bliskich.Podziwiam Cię od początku i cieszę się ,ze Cię odnalazłam na blogu.Życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za te miłe słowa, nie wiem czy na nie zasłużyłam. Czasem myślę że działam egoistycznie i mocno nienormalnie. Ale chyba taka już jestem

      Usuń
  5. Czytam Twoje posty i myślę sobie dlaczego ja jestem takim tchórzem. Też bardzo chciałabym mieszkać na wsi ale zawsze jest jakieś ale żeby tych marzeń nie zrealizować. A Ty tyle przeciwności pokonałaś, żeby robić to co pragniesz. Bardzo podziwiam i życzę szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba dużo odwagi do takich działań ale mamy jedno życie a cały czas iść pod wiatr bez radości to ciężko. Mi w życiu w mieście nie idzie jak innym, dusze się i jestem na wpół żywa. Nie mam więc wyboru

      Usuń
    2. Trzeba dużo odwagi do takich działań ale mamy jedno życie a cały czas iść pod wiatr bez radości to ciężko. Mi w życiu w mieście nie idzie jak innym, dusze się i jestem na wpół żywa. Nie mam więc wyboru

      Usuń
  6. Ja też dodam, że dzięki Moni (i jej blogowi) ośmieliłam się podążać za swoimi marzeniami o życiu na wsi ze zwierzakami. I dzieje się to!!!! Ttzeba w życiu odważyć się na ten pierwszy krok i dalej już pójdzie jak się bardzo czegoś pragnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak mi radość sprawia gdy ktoś mi pisze takie rzeczy. Cieszę się że moim blogiem moim życiem mogę dodać komuś siły na zmianę życia. Świat wokół nas jest okrutny po co mamy sobie jeszcze dokładać robiąc coś na siłę bez pasji i radości. Oczywiście czasem nie da się , rozumiem ale czasem życie daje szanse i po prostu trzeba zaryzykować.Dziekuję Ci za te miłe słowa nawet nie wiesz jak uśmiecha mi się gęba teraz :)

      Usuń
    2. Masz jakąś swoją stronę , bloga ? Z chęcią bym poczytała o Tobie :)

      Usuń
  7. Cieszę się bardzo Monika, że wracasz, życzę ci powodzenia w realizacji planów :-) Ciekawa jestem oczywiście jakie kózki będą, Mela wróci? Czy nie chcesz wracać do starego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zacznę teraz z kozami to tylko rasą AN. Nie wiem co się dzieje z Melą czy nadal jest u Jakuba. Nie raz chciałam ją odwiedzić ale brakło mi odwagi ponieważ wiedziałam że jak ją zobaczę znów pęknie mi serce i znów będzie ciężko mi się pozbierać. Myślę o niej wciąż jednak chyba już nie ma między nami tej więzi jaka była kiedyś. Ona żyje teraz w innym stadzie z innym przywódcą już nie jest moja. Mimo że nie sprzedałam jej i było powiedziane że jeśli wrócę do tego by znów żyć na wsi wrócę po nią. Jednak pewna jestem że nie odzyskałabym ją bez walki a na to nie chcę się skazywać ani jej.

      Usuń
    2. To już nie młoda koza i mogła by to bardzo źle znieść.

      Usuń
    3. Myślę, że rozsądnie do tego podchodzisz. Najważniejsze jest dobro zwierzaka. Natchnęłaś mnie nadzieją, że i ja może kiedyś wrócę do kóz. Koleje losu są różne, teraz nie mogę ich mieć jak i Ty nie mogłaś. A jednak wróciłaś. Może i mnie się uda :-)

      Usuń
  8. Kiedyś płakałam nad klawiaturą czytając Twoje posty a dziś się znowu uśmiecham do monitora Monisiu ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieje że kolejne posty będą Was radować równie mocno :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. A ja odnalazlam Monie teraz i dopiero teraz rycze!Kiedys w ,,dawnym,, zyciu bylam z Niej dumna,ze taka dzielna jest!Potem bylo mi ogromnie zal,ze sama boryka sie z zyciem.Miasto Ja wysysalo ze zdrowia i z checi zycia.I dzis odnalazlam szczesliwa!I dzis placze ze szczescia!Tak sie ciesze!

      Usuń
  9. Witaj kochana. Cieszę się, że wracasz i do wirtualnego świata i do wiejskiego życia. Z uwagą śledziłam Twojego poprzedniego bloga i teraz też Ci kibicuję.
    Wierzę, że w nowym miejscu spełnią się Wszystkie Twoje marzenia. Trzymam mocno kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też dzięki Moni i jej blogowi prowadzę życie że zwierzętami. Mam swoje ukochane kozy prawie dwa lata. A teraz stosuję jej "eliksir " , bo jedna z nich jest bardzo chora.��Mam ogromną nadzieję, że uda się i wyzdrowieje.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.