sobota, 24 czerwca 2017

Szaleństwo w Agroturystyce "Dwór nad Wiercicą"

Witajcie,
cóż to był za pracowity dzień. W sumie się jeszcze nie skończył i kontynuuję pracę w swoim obejściu, jednak cały dzień spędziliśmy w Agroturystyce u Violetty szykując się na przyjazd nowych gości w lipcu. Było koszenie traw, cięcie drewna na zimę do kominka, sprzątanie w obejściu u kur. Cały dzień pracy która bardzo cieszy rezultatami.




I na koniec perełka która powstaje dla naszych gości!! Zimowa weranda która pozwoli cieszyć się w chłodne lub zimowe dni kawą podziwiając widoki. Zdolne ręce Violetty pracują nad nią codziennie. Choć z pomocą stolarza ale przecież najwięcej serca wkłada Viola w tą perełkę. Przygotowania idą pełną parą !! I powiem Wam kochani szczerze, że bardzo lubię współpracować z Violettą, taki kompan do pracy to bardzo ważna sprawa. Bo nic nie cieszy jak ciężka praca w doborowym towarzystwie. 


Trzymajcie kciuki by gości przybywało więcej, by ruszyło to nad czym tak pracujemy. Polecajcie znajomym, udostępniajcie. Miłej niedzieli Wam wszystkim życzę i pozdrawiam!!

wtorek, 20 czerwca 2017

Pracowite pierwsze dni

Witajcie,

wreszcie mam chwilę by napisać co u mnie. Sama przeprowadzka była naprawdę męcząca, dwa dni w drodze. Ogólnie pięć kursów po 170 km.  Na szczęście mamy to już za sobą, daliśmy radę :) Już na miejscu i to się liczy.


 Kózki przeszczęśliwe !!

Wczoraj cały dzień ogarniałam stajnie, zrobiłam dwa boksy dla dziewczyn by oddzielić je od młodych.


Czeka mnie jeszcze białkowanie ścian najpierw działam z  ogrodzeniem pastwiska pastuchem.                                              Jak pisałam wcześniej teraz będzie o czym pisać :)  Pozdrawiam 

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Na miejscu

Witajcie,

tak tak my już na miejscu :) Jak tylko ogarnę te góry worków i kartonów napiszę post :) Kozy pasą się na pastwisku a ja biorę się właśnie za skręcanie boksów. Praca wrze ale jest MOC ! :D
Pozdrawiam 

środa, 14 czerwca 2017

Tylko dwa dni

Witajcie ,

ja znów na workach i kartonach hehhehe. Już tyle razy się przeprowadzałam aż nie robi na mnie to już żadnego wrażenia. Życie na walizkach jak z jakiegoś filmu komediowego. Praktycznie mam wszystko już spakowane, zostało kilka rzeczy które potrzebne są tu na te dwa dni normalnego życia. Dopinamy wszystko do końca, dzieci dziś ostatni dzień do szkoły poszły. Szczęściarze mają o kilka dni dłuższe wakacje od swoich rówieśników :) Jestem z nich dumna, ten rok był dla nich bardzo pracowity. Wiktoria bardzo podniosła się w nauce, wiele wysiłku w to włożyła a Borys jako pierwszoklasista został wyróżniony jako bardzo dobry uczeń choć najbardziej niegrzeczny hehhehe. Coś za coś :) No cóż muszą mieć coś po mamusi hehheheh. Ważne że są ambitne i chcą więcej osiągnąć. W piątek o świcie wyjeżdżamy do Częstochowy, trzeba zawieźć dzieci do dziadków i pojechać przygotować stajnie dla kóz. W sobotę  będziemy wieczorem już całkiem przeprowadzeni. Czeka nas 5 kursów po 160 km każdy. Życzcie nam siły :) Uspokoiłam się wewnętrznie z  tym wariactwem JUŻ JUŻ CHCĘ! Teraz spokojnie analizuję co jeszcze mam zrobić by po domykać wszystkie sprawy. Po dwóch latach życia tutaj wiele się nazbierało, Czasem wieczorem siedzimy i rozmawiamy żałując opuszczenia tego miejsca, może wiele przykrych sytuacji nas tu spotkało ale rejon, widoki i ta świeżość powietrza - będziemy za tym tęsknić. Jakiś czas temu jeszcze odczuwałam cierpki smak porażki ale przestałam gdy dojrzałam wiele pozytywnych następstw powrotu do rodzinnych stron. Na pewno cieszy mnie najbardziej to że już człowiek nie będzie taki osamotniony, że zawsze ktoś przyjedzie posiedzieć przy kawie, po prostu pogadać. Oczywiście wiem że to moja wina po tylu rozczarowaniach nie umiem zawrzeć nowych znajomości z taką łatwością jak kiedyś. Sama się izoluję jestem nieufna i podejrzliwa. Wyzbyło mnie życie naiwności i takiej otwartości jaką miałam w sobie kiedyś. Może to i lepiej dla mnie, zawsze jednak wolałam zwierzęta jako towarzyszy niż ludzi. Tam w moich rejonach czekają na mnie wspaniali ludzie którzy do dziś utrzymywali ze mną kontakt telefoniczny i nie raz mówili mi : " Monia kurcze wracaj tutaj, po co ty się tam tak męczysz!". Dokładnie, wymęczyło mnie życie tutaj a teraz zaczynamy kolejny nowy etap i oby przyniósł nam szczęście.

Pozdrawiam

sobota, 3 czerwca 2017

O czym myślę całymi dniami?

Witajcie,

o czym myślę całymi dniami ? Żebym to ja tylko myślała a mi nawet w nocy się śnią plany. Stawiam ogrodzenie dla kur, buduję kurnik, sieje warzywa... To wszystko o czym tak myślę to tęsknota. Cały dzień robię szkice rabatek kwiatowych, planuję każdy dzień. Ta radość, ta ogromna radość że znów będę wolna! Można powiedzieć zgłupiała hehhehe ale ja się czuję jak ptak zamknięty w klatce z obietnicą, że niedługo się go wypuści. Obgryzam tak tą klatkę i marzę o wolności. Blisko jest targ gdzie jeździłam jeszcze za czasów Borowna. Kupię sadzonki warzyw bo na siew już za późno, oczywiście prócz warzyw o odmianach późnych to mogę jeszcze wsiać. Od razu zakupię pisklęta kurcząt i indyków. Będzie dużo wydatków, od nowego tygodnia będę zakupywać wszystko by po przeprowadzce od razu wziąć się za pracę. Narzędzia ogrodnicze, nasiona itd. Czuję jakby wszystko skręcało  mi się w brzuchu od chęci i energii, już już bym chciała. Przeprowadzka dokładnie 16 czerwca więc zostało tylko 13 dni :D Cudownie prawda ? :) 

poniedziałek, 29 maja 2017

Agroturystyka "Dwór nad Wiercicą"

Promuję agroturystykę bardzo bliskiej mi koleżanki z którą współpracuję. Obie zaczynamy działać w tym temacie więc osobiście jest mi to bliskie. Cóż jest w ofercie ? Oh!! dużo tego będzie. Agroturystyka zacznie działać od 1 lipca.  Dla zdradzenia rąbki tajemnicy powiem, że będę mieszkać już za 17 dni bardzoooo blisko i będę stałym bywalcem na Agroturystyce. Oto oferta :


Zapraszamy serdecznie do starego ziemiańskiego Dworu nad Wiercicą.Miejsce w którym sto lat temu zatrzymał się czas.Dom jest pełen pamiątek z kilku pokoleń.Staramy się też kultywować stare rodzinne tradycje.Jak za dawnych czasów dwór jest centrum gospodarstwa rolnego.

 Mamy swoje łąki, pastwiska na których pasą się zwierzęta. Gospodarstwo dostarcza nam zdrową żywność która jest w ofercie wyżywienia. Swojskie jaja, wędliny oraz wypiekany w piecu chleb na zakwasie. Specjalnością gospodarstwa jest wyrób ekologicznych serów metodami tradycyjnymi. Produkty charakteryzują się oryginalnym, pełnym mlecznym smakiem. Smak ten wynika między innymi z wykorzystywania niepasteryzowanego mleka najwyższej jakości oraz starych receptur stosowanych przy produkcji oraz przetwarzaniu mleka.
Ideą, która nam przyświeca, jest powrót do źródeł, do czystej, nieskażonej chemią zdrowej żywności. Realizujemy ją już od etapu uprawy warzyw, poprzez karmienie zwierząt, zdrową, niepryskaną, ekologiczną karmą, pod troskliwą nad nimi opiekę. Dzięki temu możemy zaoferować Państwu przepyszne sery zagrodowe z koziego mleka: krótko i długo dojrzewające sery podpuszczkowe, śmietankowe twarożki z pasteryzowanego i niepasteryzowanego mleka, kozie sery solankowe, wędzone, a także kefiry i jogurty. Mamy także do zaoferowania sery z krowiego mleka od naszej krówki, która radośnie pasie się na pastwisku. Warzywa i owoce są z ogródka przydomowego, lub z zaprzyjaźnionego gospodarstwa ekologicznego. W naszej kuchni wykorzystujemy stare rodzinne jeszcze XIX wieczne przepisy.










Co do atrakcji
- Na miejscu:
oprócz ciszy, zieleni, kwiatów, znaleźć można specyficzną atmosferę domu z drewna, poczuć oddech spokoju i ciszy...
Można posłuchać setek ptaków włącznie z nocnymi trelami słowika...
Można zobaczyć lisa czy sarnę...
A oprócz tego dużo miejsca do zabaw dla dzieci: huśtawka, łąka do piłki czy siatkówki. Oraz coś dla całej rodziny: ognisko i grill.
Latem przy dobrej pogodzie posiłki spożywane są na dworze, na werandzie przed domem wykonanej z drewna.
Dla naszych gości przygotowaliśmy dwa pokoje z łazienką*dla 5/6 osób. Dostępne darmowe WiFi. Salon, jadalnia, w razie niepogody przeszklona weranda. Dla dzieci zabawki: gry planszowe oraz bogata biblioteka zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

- We wsi:
nasze gospodarstwo leży w widłach dwóch rzek Warty i Wiercicy. Na końcu działki płynie rzeka Wiercica w której można łowić pstrągi
Około 1 km od domu dostępna dla wodniaków plaża nad Wartą, dostępne są też darmowe kajaki (pobyt powyżej 5 dni)


Nocleg 40 zł/ doba
nocleg z pełnym wyżywieniem 100 zł/ za dobę ( w cenę wliczony bufet kawowy/herbata i ciasto)
Możliwość dostosowania wyżywienia dla ALERGIKÓW.
pralka 5 zł
Możliwość przyjazdu z pupilem po uzgodnieniu telefonicznym 15 zł płatne jednorazowo.
W sezonie letnim od maja do września pobyt tylko z pełnym wyżywieniem.
Jako dodatkową atrakcję oferujemy objazd po włościach i okolicy bryczką zaprzężoną w rasowe cygańskie konie.
Gwarantujemy spokojny pobyt w rodzinnej atmosferze.
Rezerwacja telefoniczna pod numerem 500 001 964 lub 536227259

Gorąco Polecam !!!!

czwartek, 27 kwietnia 2017

Z przemyśleń do zapisków

Zastanawiałam się przez chwilę jak zacząć ten post. Chyba zacznę  tak jak naprawdę czuję, w prosty naturalny sposób.
Ostatnio jest mi bardzo źle, nie jest to mój dobry czas. Gdybym chciała nawet czuć się szczęśliwa - nie potrafię. Nie - to nie depresja. Nie - to nie pogoda. To tęsknota, tęsknota która mnie trawi od środka. To jak połknięty kamień leżący na żołądku. Nie możesz jeść , nie możesz spać. Czujesz go cały czas. Nic nie pomaga. Smak nie ten sam. Tęsknię za życiem, mam dosyć wegetacji. Te oczekiwanie doprowadza mnie do frustracji. Ciężko się ze mną żyje, sama siebie już nie lubię. Za czym tak tęsknię ? Oh, gdybym mogła ująć to w jednym słowie, chociaż w jednym zdaniu.... Jakże było by to proste!Czuję się jak w klatce, jakbym  nie mogła złapać tchu. Dusze się tym, że muszę czekać. Niby dwa miesiące ale dla mnie to jak rok. Na co czekam ? Na wolność. Moją wolnością jest wieś, lecz nie samo miejsce czy też dom lecz to nieodparte wrażenie, że mogę robić co chcę i jak chcę. To że rano wstanę wydoję kozy poczuje zapach mleka i siana w stajni, że będę patrzeć jak biegną szczęśliwe na pastwisko. Gdy zanurzę palce w ziemi by posiać maleńkie nasionko z którego później ugotuję obiad. To że zajrzę rano do kurnika i wyniosę świeże jaja na jajecznicę. To że zbiorę zioła i będę parować się w raz z nimi w kuchni.  Zapach pieczonego chleba z pieca. Zapach kwiatów przed domem które sama posadzę. Radość z wyklutych piskląt. Zapach rwanej trawy dla królików. Te tak banalne i proste marzenia są dla mnie teraz kamieniem i bólem który odczuwam każdego dnia. Słowa " Poczekaj to tylko jeszcze dwa miesiące" spędza mi to sen z powiek. Czekam i czekam i staram się nie zwariować.

Wiele lat nie pisałam, dziś  jednak melancholia i pogoda nastroiła mnie znów na przemyślenia....

Jakże starym człowiekiem jestem
Jakby ciało nie pasowało ilością zmarszczek
Ciężar na plecach odznacza swoją przeszłość
Ta dusza mała niczym orzech
wplotła swoje korzenie nie w tym czasie
Potrzeba powrotu jest w sile swej niezmierzona
I tak nieosiągalna
To nie ten czas
Już jakby za późno
Ile bym  chciała zmienić
Już nie wrócę do swego życia
Już nie ma tego zapachu powietrza
Już nikt nie chce go wąchać
Już zieleń poblakła
Nie ma tej wsi polskiej w której żyłam
Tak mówi moja stara dusza
Tylko uciec gdzieś gdzie nie dosięga mnie dłoń oka
I zniknąć dla tej masy niezrozumienia.


Każdy w pogoni za marzeniem staje się niewolnikiem swoich potrzeb. Zmieniasz się gdy nie możesz  uchwycić celu na który patrzysz każdego dnia. Jednak nie można rezygnować tylko czekać na przychylność wiatru. Czasem jednak oczekiwanie staje się trudniejsze niż sama droga.

Pozdrawiam.