Zmogła mnie od wczoraj choroba, jakieś grypsko się do mnie przyplątało. Jutro nowi goście więc przygotowałam im pokoje ale już po południu zaczęło mi się nudzić. Przypomniałam sobie o rozpoczętym decu i postanowiłam że skończę kilka rzeczy. Prawda taka, że jestem jeszcze w tych sprawach na etapie raczkowania i wychodzi mi to nie za bardzo. Tylko czy to ważne czy robię coś perfekcyjnie czy dostatecznie ? Chyba chodzi raczej o przyjemność choć za każdym razem jestem nie pocieszona swoimi twórczymi dokonaniami.
Pierwsza powstała herbaciarka.
Na lodówce zajęły miejsce drewniane kurki
Stara łopatka z drewna dostała trochę życia
Ze zwykłego pudełka na buty powstało oto takie pudełko na różne kuchenne rozmaitości.
I dwie butelki na kominek, niestety aparat zaniemógł i zdjęcie robione z telefonu nie daje prawdziwych kolorów.
W kuchni mam dwie szafki, zalatują komuną hehehhehe. Szare brzydkie nie mogę na nie patrzeć więc się dziś za nie wzięłam. Myślę że jutro już będzie widać efekt mojej pracy :)
Pozdrawiam :)
Pierwsza powstała herbaciarka.
Na lodówce zajęły miejsce drewniane kurki
Stara łopatka z drewna dostała trochę życia
Ze zwykłego pudełka na buty powstało oto takie pudełko na różne kuchenne rozmaitości.
I dwie butelki na kominek, niestety aparat zaniemógł i zdjęcie robione z telefonu nie daje prawdziwych kolorów.
W kuchni mam dwie szafki, zalatują komuną hehehhehe. Szare brzydkie nie mogę na nie patrzeć więc się dziś za nie wzięłam. Myślę że jutro już będzie widać efekt mojej pracy :)
Pozdrawiam :)























