sobota, 30 września 2017

W pełni działania

Cóż mogę napisać... Popłynęłam !! Ściągnął mnie ten nurt w otchłań pracy. Nic tylko grzyby, weki i grzyby. Pieczenie chlebów  i wędzenie wyrobów zajmuje mi cały czas. Rozpoczął się sezon na zbieranie jabłek z sadu. Kilka jabłoni które uginają się od jabłek obrywamy codziennie i przetwarzam. Co się nada chce składować w piwnicy w skrzynkach reszta w weki. Smażone, suszone i kompoty. Zrobiłam kilka słoiczków z marynowanymi smażonymi kaniami, nie powiem bardzo dobre bo trzeba było spróbować jak najszybciej. Następnym razem na pewno dam mniej octu niż mówią przepisy w necie. Chciałam się Wam pochwalić moją kuchnią letnią, od razu mówię! :" To nie budząca zachwyt kuchnia raczej prawdziwie wiejska". Uwielbiam tu siedzieć i pichcić smakołyki. Chyba bardziej tu czuje się jak w domu niż w swoim. Takie miejsce które przypomina mi dzieciństwo jak jeździłam do rodziny na wieś. Z garami i z całym bałaganem gdy gotuję. Nie będę robić nic na pokaz, trzeba pokazać rzeczywistość którą kurcze kocham!

Rozpoczęliśmy ostatnie sprzątanie stajni przed zimą, za kilka dni przyjedzie do mnie 6 kóz i kozioł An 100% ze słowackiej hodowli którego tuż przed wyprowadzeniem się z Borowna sprowadziliśmy z Panem Andrzejem do hodowli. Wreszcie będzie mógł zaszczycić u mnie wraz ze swoimi genami :) Jutro przyjedzie kilka bali siana które trzeba będzie od poniedziałku rozbierać i ładować do stodoły. Niestety nie mam tyle miejsca na całe bale więc czeka nas sporo pracy.
Zbliża się zima więc trzeba nie tylko sobie gromadzić zapasy ale i kózkom.


Wrócę jeszcze do grzybów, sezon powoli się kończy choć ja mam w planie kilka jeszcze wypadów do lasu po niedzieli. Ten las potrafi zaskoczyć i tu kilka pięknych migawek.





W Chmielarzach tuż za Dworem zrobiło się rozlewisko, dzikie gęsi i kaczki mają do popisów miejsce na zjawiskowe lądowania.



Niestety zdjęcia nie są wstanie uchwycić piękna, może gdybym miała świetny aparat udało by się choć trochę oddać piękna natury wokoło dworu.Choć staw koło Dworu nie potrzebuje dobrego sprzętu, każde zdjęcie oddaje urok.




Pozdrawiam :)

15 komentarzy:

  1. kuchnia jest świetna, jak piszesz taka wiejska, normalna jaka jest jeszcze u mojej cioci na wsi, bez zbędnych dupereli. To co trzeba ze swoim klimatem. Ja też mam kuchnię w kącie, nie wiem dlaczego :P Gdybym mogła zmienić to dałabym ją pomiędzy dwoma blatami :D Uwielbiam Cię czytać, to już pisałam wielokrotnie. mam nadzieję, że zimą będziesz miała więcej czasu :D
    Buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Wiejska kuchnia do gotowania a nie pełno dupereli na których układa się kurz :P Kuchnia w kącie hmmm pewnie dlatego że komin zawsze tak budują by osuszał ściany dwóch pomieszczeń. Blat z obu stron gorącej kuchni ? Kurcze długo by to nie wytrzymało od gorąca :) Zimą pewnie będę miała mnóstwo czasu przykuta do łóżka po cholera wie ilu operacjach. Nie no mam nadzieję że jakoś pójdzie to łatwiej. Na dniach będę miała wyniki i będzie wiadomo ale umieram ze strachu.... Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Mam blat z jednej strony kuchni i jest ok :)
      Co tam z tym zdrowiem? Nie strasz mnie, pisz szybko.

      Usuń
    3. Podejrzewają u mnie tętniaka aorty brzusznej... Guzy na tarczycy chyba kwalifikują się na wycinkę no i nieszczęsne choroby kobiece. Sporo tego...

      Usuń
    4. o rany... nie znam się ale brzmi cholernie groźnie :/

      Usuń
    5. I niestety jest bardzo groźne. Maglują mnie, wyniki będę znała za tydzień.

      Usuń
    6. :/ mam nadzieję, że zakończy się wszystko dobrze

      Usuń
    7. Na szczęście lekarz wykluczył tętniaka jednak operacja i tak mnie czeka bo te objawy były objawem zakleszczenia jelit przez zrosty pooperacyjne. Nie będę krakać czekam na kolejne wizyty i badania. Głowa do góry patrzy ! :D

      Usuń
    8. Widzę, że tu juz napisałaś, ale mnie pochłonęła papierologia i miałam przerwę w czytaniu.
      Zawsze chciałam mieć letniak bo to bardzo wygodne i taką klimatyczną kuchnie. Ani jedno ani drugie nie udało mi się zrealizować. Tak bywa.

      Usuń
  2. Przydałaby mi się taka letnia kuchnia... :) :)
    A za Piotrusiem nie tęsknisz? ;p
    Daj znać jak wyniki badań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że tęsknię i często sobie go wspominam :)

      Usuń
  3. W takiej letniej kuchni można gotować nie zważając na rozlania i inne kuchenne wypadki. Najważniejsze , aby było praktycznie . Przy tylu przetworach co robisz to jest świetne miejsce. Piękne kózki , pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.