niedziela, 6 marca 2016

Wróciła do mnie

Odzyskałam ją, a już traciłam nadzieję. Chciałam dotrzymać obietnicy ale już nie wierzyłam że mi się uda. Jednak los był łaskawy a karma wróciła mi to co dałam z siebie. Mela wróciła. Mogę zacząć hodowle. Mogę kupować inne kozy. Czas ruszył.



Cóż mogę więcej napisać ? Po prostu się cieszę, jestem szczęśliwa że mogłam dopełnić obietnicę jej daną gdy ją oddawałam na przechowanie. Temat znany wolę nie wracać do tego, na szczęście mam to za sobą. Z lekcji wyciągnęłam wnioski. Mela w dzień transportu mnie nie poznała chyba, była zestresowana ale dziś po jej zachowaniu widzę, że jednak mnie nie zapomniała. Znów jest tą samą Melanią. Pozdrawiam

piątek, 26 lutego 2016

Pierwszy spacerek

Sarna dziś wyszła na pierwszy w swoim życiu spacer. Smutne że nigdy nie była na pastwisku ale takie są realia hodowlane bydła u większości gospodarzy. Pastwisko często jest daleko i gospodarze wolą ścinać trawę i dowozić niż codziennie przemierzać z bydłem takie odległości. Oczywiście jej radość była tak wielka że mnie dwa razy przewróciła ale miała prawo pobrykać :) Po chwili się uspokoiła i spokojnie poznała Sasankę. Po porannym śniadanku wyczesałam ją co bardzo jej przypadło do gustu. Cieszę się że nie jest dzika i mogę spokojnie bez strachu koło niej robić. Nie m odruchu kopania czy też wirowania mi rogami koło nóg.





sobota, 20 lutego 2016

Po długim milczeniu

Wybaczcie że tak długo nie pisałam. Pochłonęła mnie radość, radość z powrotu Kamila do domu. Trzeci tydzień jest ze mną i nie mogę nacieszyć się jego obecnością. Niestety nasz czas jest ograniczony, niedługo będzie musiał znów wrócić do szpitala ale na razie nie chce o tym myśleć. Wisimy więc na nim non stop. O czas z nim muszę rywalizować teraz z dziećmi hehhehe bo aż serce rośnie gdy patrze jak one są za nim. Nie pomyślałabym, że mężczyzna który nigdy nie miał dzieci i nie poczuł co to znaczy być ojcem potrafi być dla dzieci takim przykładem, spokojem i zrozumieniem. Cieszę się że jego urodziny( 31-wsze), moje urodziny (już 33-trzecie) i Walentynki spędziliśmy razem. W takich sytuacjach- w tak normalnych  dla innych par-  to dla nas są darem losu i cieszymy się nimi bardzo mocno. Przez te ostatnie dni dużo się nie działo, nie było poczynionych wielu kroków do przodu ale są już na pewno w toku realizacji.Pierwszą sprawą o jakiej bym chciała napisać i się z Wami podzielić to to, że zakupiliśmy krówkę :) Sarna ma na imię - śliczna krowa rasy Polska Czerwona - o cudownym przyjacielskim nastawieniu. Chciała nas zalizać na śmierć :) To jałówka cielna która ma termin wycielenia na 16 kwietnia. Niestety na razie czekamy na jej transport. Jest za zimno i wolimy nie ryzykować. Druga sprawa to koźlęta 50% rasy AN które myślę w ciągu dwóch tygodni trafią transportem do nas. I chyba najważniejsza sprawa to to że jestem na dobrej drodze do odzyskania Meli :) Wszystko to jest  już na wyciągniecie ręki ale spokojnie muszę zorganizować transport i myślę, że do końca lutego moje boksy będą już pełne :) Nie muszę Wam chyba pisać jak się cieszę i jak bardzo nie mogę się doczekać !! Jednak życie nauczyło mnie cierpliwości i chcę zrobić to dobrze. Zboże zakupione, siano po niedzieli ma zostać przywiezione. Z boksami jest jeszcze problem, niestety jeszcze w środku zostało część desek które trzeba wywieźć do Lisich Katów a samochód niestety trafił do mechanika. Jednak to kwestia kilku dni i zorganizujemy wywóz jak najszybciej bym mogła ogarnąć boksy, wyścielać słomą i czekać na transport milusińskich. Tak więc zacznie się od wiosny wielka fama produkcji serów. :D mniammmmmm
Myśl o tym że znów wrócę do tego co kocham i jeszcze z człowiekiem który mnie tak wspiera wywiera na mnie tak ogromne uczucie radości i wdzięczności, że aż ciężko to ogarnąć umysłem :)
Nie myślałam i nawet nie wierzyłam w to że znów będę tak szczęśliwa, byle by Kamil wyzdrowiał a już nic nie będzie zachodziło złowieszczą czarną chmurą nad moją głową.
A prócz planów i pracy ? Oczywiście chwile przyjemności :)
Pozwiedzaliśmy troszkę , byliśmy w dniu urodzin Kamila na Czarnej Górze. Jechaliśmy trasą przez Czechy i powiem szczerze że warta była zachodu :) Droga  cały czas pod górę lub z góry, górska i kręta. Widoki piękne :)

  







Prócz przyjemności była też mała praca w domu. Takie doszły ozdoby do naszej kuchni.







Mam nadzieje że następny post będzie już o zwierzaczkach w naszej stajni :)

Pozdrawiam serdecznie 

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Zaskoczenie

Mile się zaskoczyłam. Jak mieszkałam w różnych miejscach tak nigdy nie spotkałam się z taką społecznością. Otwartą, przyjazną i umiejącą się zorganizować. Na 17.00 w sobotę mieliśmy spotkanie w Tawernie w Ściborzu ( restauracja z noclegami, najczęściej organizowane są tam wesela) na przyjęciu z okazji Dnia Babci i Dziadka. Dzieci ze Świetlicy ( w tym moje) przygotowały występ. Po występach miały być Jasełka dla dorosłych więc przed imprezą zbieraliśmy się po 10 zł. Pomyślałam - pójdę pewnie z dwie godziny maks i do domu. Zaskoczyło mnie jak przyszło ponad 100 osób- praktycznie cała wieś bo Ścibórz to mała wioska- jest tu zaledwie 220 osób zameldowanych.W tym połowa zagranicą. Stoły sowicie nakryte- sałatki, wędliny, jajka z majonezem, ciasta różnego rodzaju wypiekane przez tutejsze gospodynie i napoje. Pomyślałam - miło ale co było dalej to już zaskoczenie totalne. Po występach dzieci były Jasełka gdzie wystąpili dorośli ( ubaw był po pachy powiem szczerze)  a później zaczął grać zespół. I się zaczęło weselicho dosłownie. Gorące posiłki, alkohol,tańce i zabawa. W szoku byłam bo nikt nie siedział- wszyscy tańczyli. Zabawa trwała do 12 w nocy!! Coś wspaniałego, że ludzie się tak trzymają, że są takie wyjątkowe miejsca w naszym kraju. Jednak współczesność tu nie zabiła normalnych relacji międzyludzkich. Przyjęto mnie naprawdę bardzo miło, ani przez chwilę nie poczułam się że jestem obca. Tylko momentami dosięgała mnie melancholia i robiło mi się tak strasznie przykro że Kamila nie było z nami tam. Widziałam go oczami wyobraźni jak ze mną tańczy, jak rozmawia z ludźmi- on ma takie wspaniałe podejście do ludzi. Jest kontaktowy potrafi szybko zmobilizować ludzi do wspólnej konwersacji. I tak te obrazy przyprawiały mnie o smutną zadumę. Dzieci biegające po sali przy rytmie muzyki wybijały mnie i wracałam do miejsca w którym jestem. Rozglądałam się i dochodziła do mnie rzeczywistość. W takich momentach czuję jakby cały świat stawał mi na klatce piersiowej i od ciężaru nie mogę złapać oddechu.....

Kilka fotek z występu



Dziś odwilż a dopiero przed wczoraj było tak...




Cały czas coś robię , nie mogę usiedzieć na miejscu. Im mam więcej czasu na myślenie tym bardziej mi ciężko sobie radzić z stresem. W nocy się nie wysypiam , męczą mnie koszmary rano jestem jak z krzyża zdjęta. Muszę więc w dzień zająć myśli czymś innym. Uszyłam pokrowce na kanapy i poduszki w łaźni dla gości by przyjemniej siedziało im się przy kominku.


Ozdoby świątecznie zastąpił jałowiec



Kominek w salonie dostał kolejną ozdobę. Dawno już miałam wyhaftowany ten obrazek ale zawsze wstawienie w ramę zostawiałam na później.


W kuchni odnowiłam stary stół i ozdobiłam go taką zasłonką uszytą pod wymiar.


A na koniec moja karnawałowa czarownica :)


Pozdrawiam ciepło bo na dworze brrr wilgoć i szaro .,. 

sobota, 16 stycznia 2016

Tęsknota

Myślałam, że znam to uczucie, że wiem jak smakuje i jak z nią starać się żyć. Myślałam, że tęsknota to tęsknota a nie jednocześnie bezsilność. Bezsilność staje się udręką a tęsknota piętnem które przydusza. Działam każdego dnia na bezdechu, płytki oddech nie daje wytchnienia. To ciężar, który muszę tu nieść sama i starać się nie rozklejać. Gdy tylko pomyślę, że Kamil jest tak daleko, walczy niczym lew o jutro a ja nie mogę i nie mam jak mu pomóc czuje jak wszystko krzyczy we mnie. Wieczorem kładę głowę na poduszkę i mówię sobie : Nie płacz, będzie dobrze! Tylko nie płacz! - i z tymi słowami zasypiam udając że daję radę. Jak uporać się z tęsknotą i bezsilnością? Jak być silną i czekać na jego powrót nie wiadomo kiedy? Szukam wytchnienia w przeszłości, chwil kiedy był przy mnie i czułam jego obecność. To wszystko jest takie trudne........

czwartek, 14 stycznia 2016