Na szczęście nic nam nie stanęło już na drodze i w piątek w nocy ruszyliśmy w podróż, około 12 w nocy wyruszyliśmy a o 5 nad ranem byliśmy już w Wałbrzychu u teściów. Przespałam się około 3 godzin, zjadłam śniadanko herbatka i w drogę pod Wrocław do miejscowości za Wołowem. Jak dojechaliśmy na miejsce i zobaczyliśmy Kubusia miny nam zbledły. Jak my go przewieziemy jak on jest taki duży?? Trochę zajrzał nam strach w oczy bo nie spodziewałam się że będzie taki ogromny ;) No nic zebraliśmy się na odwagę i po zapakowaniu kozła ruszyliśmy. Podróż była ciężka, upał spływał na nas w nieklimatyzowanym samochodzie. Kubuś choć spokojny i grzeczny miał wypisane na pysku LITOŚCI!! A o to nasz Kubuś piękny i dumny już w nowym stadzie.
Rozpiera mnie duma że mam takie kozła, pięknie się reprezentuje na czele mojego ( jak na razie ) małego stada :) jest bardzo ułożony zna kilka komend i trzyma się pewnych zasad których ja musze przestrzegać by nie stracić nad nim kontroli.
Dodatkowo Mania szykuje się chyba do rui więc i będzie pierwszy raz mamusią ;)
Dodam tak na koniec że druga kwoczka usiadła mi na jajach jest ich 14 sztuk więc w tym roku kurek kupować nie musze będę miała swoje :D
Pozdrawiam i dziękuje za takie wspaniałe i miłe komentarze, które na prawdę sprawiają mi przyjemność :D





















