sobota, 18 stycznia 2014

Bałagan nie tylko w głowie ;)

Widać w naszej narodowej tradycji jest marudzenie, najczęściej wybrzydzamy lub skarżymy się na swoje nieszczęścia lub niepowodzenia. W sumie można powiedzieć, że Polakowi nie dogodzisz , nigdy nie będzie całkiem szczęśliwy ani nie spojrzy na sprawy od tej dobrej strony zamiast tego wciąż od tej złej i paskudnej. I czasem ze mnie wychodzi ta nasza mentalność bo od wczoraj nic tylko marudzę i wybrzydzam. Mimo tego mój pozytywizm walczy zawzięcie by przejąć przewagę nad negatywnym spojrzeniem na świat. Tak więc ja dziś was uraczę postem marudy i ględy. Jakoś nam znów idzie na wspak, wszystko się pruje. Na przykład po sylwestrze spaliły nam się kable  nad sufitem ( podwieszony sufit z karton gipsu) okopcił się spory kawałek , dobrze że byliśmy w domu! Tomek wymienił kable ( o zgrozo Nowa Instalacja!!). Ok !-pomyślałam. Nie ma co ale szczęście że byliśmy w domu! Tylko że sprawa się nie zakończyła gdyż kilka dni temu ( co dziś dopiero się okazało!!) spaliły nam się wszystkie kable w drewutni! To już chyba za wiele bo mogliśmy pójść z dymem! Tak więc 5 letnia instalacja zaczyna nam tu zagrażać. Pewnie każdy w styczniu ma problemy finansowe bo tego chyba uniknąć się nie da, nazywam to łataniem po świętach dziur. Ciężko więc się nastawiać na pozytywne myślenie tym bardziej że toniemy w błocie. Ziemia już nie wchłania, deszcz nas nie omija a ja lawiruję w tej brei. Dobra zakończę na tym, by nie było że mój strumień myślenia pozytywnego wysechł. Nie, raczej staram się dojrzeć dobre strony.
Odwiedził mnie dziś znajomy przy gorącej herbacie rozmawialiśmy na temat wykotów które u niego rozwinęły się na całego. Kozule rodzą mu zdrowe koźlęta jedna za drugą, stado powiększyło się mu już oooooo 23 sztuki a to dopiero początek :) Moje za to stanęły w miejscu i ani im się śni rodzić hehhe. Zapomniałabym wspomnieć co mi przywiózł na przysmak dla zwierzaków. Zimą toż to rarytas i nie ukryję że i my chwyciliśmy z radością kilka główek ;) Oczywiście nie ma takiego samego smaku jak nasza prosto z ogródka ale tak się tęskni za tym smakiem że ciężko się powstrzymać.
Chciałam zrobić wam zdjęcie ile to choinek Tomek załatwił dla kóz na odporność hehhe ale strasznie już ciemno się robiło i dziś zrobiłam nowe plus kilka kóz i maluchów.



Zawsze się wcisną tam gdzie im nie wolno :)


Za to Tola, Maja i owce najchętniej by z pastwiska nie schodziły !

Pamiętacie Konkurs "Pejzaż zimowy " w przedszkolu ? Córa dostała Dyplom za udział, niestety tylko wyróżnienie ale jak dla niej widzę taki wynik był satysfakcjonujący :)
Czytam ten mój post i widzę, że Wam dziś zrobiłam niezły Misz Masz :) A co tam mogę i ja mieć czasem bałagan w głowie !!! Pozdrawiam i witam Nowych Obserwatorów.
Ps. nadal mi zimno a kuracje nie pomagają nawet przez chwilę !!!

12 komentarzy:

  1. Ech, bo to tak jest, żę jak się coś popsuje to się wypatruje kolejnego złego. A to trzeba w drugą stronę. Popatrz na to, że za kilka lat i u Ciebie może będzie takie stadko, że 23 koźlaki to będzie początek :P

    A co z runiastymi? One nie powinny też myśleć o "zamążpójściu"? Nie wiem jak to z owcami jest :D nie pamietam :D
    Nos do góry, to pogoda tak kiepsko na Ciebie działa

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta instalacja jest niepokojąca, to nie jest zbyt bezpieczne. Ale czy ktoś jakiegoś błędu przy jej zakładaniu nie popełnił? 5 lat to stanowczo za wcześnie na płatanie takich figlów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie cos jednak chyba źle zrobili dlatego od jutra Tomek będzie zmieniał kable i sprawdzał całą instalację. Dobrze że się na tym zna !

      Usuń
  3. masz rację z tym styczniem ;)
    ale jak już się za to wzięliście to będzie dobrze :)
    no i gratulacje wyróżnienia dla córci :)
    lubię misz-masze ;)
    powodzenia przy wykotach!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też mam bałagan w głowie, a stycznia nie lubię za te finanse właśnie:/
    Z tą instalacją uważajcie bo 5 lat to za krótko, żeby już szwankowała.
    Monika sprawdzałaś tarczycę? zimno towarzyszy chorobom tarczycy, a poziom żelaza w normie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj z tarczyca mam problem od kilku lat, niestety nie leczona bo nie mogą podjąć leczenia. Nieustabilizowana więc raz nadczynność raz niedoczynność. Bajzel na kółkach heheheh

      Usuń
    2. Nie odpuszczaj z tą tarczycą. Mam w domu reprezentanta tej choroby(żona) i powiem, że osoby takie, nie do końca z własnej woli, bywają bardzo trudne dla otoczenia. Powoduje tak właśnie nieleczona tarczyca. Z żoną przeszliśmy wszystkie właściwie etapy tej choroby i różne terapie. Skończyło się operacją i teraz jest prawie w porządku. Jesteś jeszcze zbyt młoda i zbyt wiele przed Tobą by to bagatelizować. Szkoda też osób z Twego otoczenia.
      Pozdrawiam i przemyśl mocno mój wpis

      Usuń
    3. Piotrze moje rozchwianie tarczycowe nie ma nic wspólnego z choroba tarczycy tylko z RZDS. To absolutnie inna sprawa inna choroba. U mnie się tego nie da leczyć gdyż zagrażało by to mojemu życiu. Poza tym otoczenie nie cierpi nie mam objawów jakie miała twoja żona więc mnie to absolutnie nie dotyczy. Ataki zimna mam zawsze co roku jesienią musze czekać jak nadejdą mrozy będzie już wtedy o wiele lepiej :) Wilgoć tak na mnie działa :)

      Usuń
  5. Zielenina o tej porze roku, to chyba nie jest normalny widok :-)
    Moniko, może powinnaś pojechać do sauny? - chyba nie ma siły, żeby się wreszcie nie rozgrzać, tylko, że to usuwanie skutków, a nikt nie zgadnie, co jest przyczyną. Idą mrozy - co Ty zrobisz?
    Zdrowia i ciepełka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Na te mrozy właśnie czekam :) Mój organizm nie cierpi wilgoci dlatego tak mną trzęsie !

    OdpowiedzUsuń
  7. Też nie cierpię takiej pogody,a jeszcze jak wiatrzysko do tego to jestem ciągle przemarznięta i nic robić mi się nie chce.Na tą zieleninkę to chyba wszystkim ślinka poleciała,a kozuchy to użyły sobie,że hej.Gratuluję dyplomu bo rysunek był na prawdę piękny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.