czwartek, 4 lipca 2013

Przygnębiający widok sielskiego życia

I jak życie się przeplata ze smutkiem i radością tak samo życie na wsi nie jest temu obce. Gazetowe wycinki o sielskim życiu na wsi to absolutna bzdura i nie warto wierzyć naciąganym słowom. Niby tak spokojnie u mnie niby tak sielsko ale zawsze coś się dzieje i nie zawsze jest to dobre.Chyba dziś same złe wieści, jedna gąska dwa dni temu została zaatakowana przez psa sąsiada. Dzięki pastuchowi uniknęła śmierci. Przeszła gdzieś pod pastuchem i poszła pojeść trawki do sąsiada dorwał ją tam znienawidzony przeze mnie pies. Udało jej się wyrwać i przeskoczyła pod pastuchem ale pies zdarzył zrobić jej kilka poważnych ran. Uszkodził jej nogę ale była w dobrym stanie. Opatrzyłam ją i umieściłam w osobnym boksie by przeczekała do czwartku gdy przyjedzie do mnie babcia która mogła by się na ten czas zająć dziećmi gdy ja bym zabrała się za ubój. Niestety nie doczekała, bo mój szalony, wredny i bestialski kogut dobił ją dziś rano. Gdy rano ją widziałam miała się dobrze po kilkunastu minutach wróciłam po nią by umieścić ją na trawie już nie żyła. A kogut jeszcze dziobał ją w głowę siedząc na jej plecach. Prawie już byłam zdolna ubić gnata ale się powstrzymałam. Gąska stracona. Druga zaś gęś dziwnie zachorowała, dosłownie oślepła. Oczy zaszły jej jakby bielmem a wokół dzioba napuchło jakby było wypełnione jakąś cieczą. Leczyłam ją czym mogłam, zakrapiałam oczy świetlikiem i rumiankiem. Nic nie pomogło aż oślepła całkiem. W piątek idzie na ubój, chyba że ktoś ma jakąś dobrą rade w uleczeniu gąski?? Co do kózki...Maja moim zdaniem jest jedną nogą na tamtej stronie i chyba nie chce wrócić. Po tygodniowej walce z biegunką jaka ją dręczyła mimo ustąpienia i wyleczenia Maja położyła się i już nie chce wstać. Końskie dawki wapnia do mięśniowo nie działają. Maja leży a gdy chce wstać upada w połowie bezsilnie. Stawiam ją na nogach , trzymam masuję i nic. Nawet wykąpać jej nie mogę  po tych ostatnich dniach biegunowych sensacjach. Apetyt ma ale cóż z tego jak wstać nie może?? Czuję się bezsilna, i mam żal do siebie że znów wplatałam się w taki stres :( Czemu ja sobie to robię???Świata nie zbawię!!! Zaczynam się nie rozumieć. Faktem jest , że jak wymieniałam się na kózki znałam absolutnie inne fakty na temat jej zdrowia.Nie spodziewałam się takich sensacji... Nic więcej nie mogę zrobić, jeśli ma żyć żyć będzie. Na trawkę praktycznie ją niosę na rękach.Tola otacza ją troskliwą opieką, zanim dobiegłam do domu po aparat już było po, szkoda że nie możecie zobaczyć jak Tola starła się głową podnieść Maję.
(Ps. dźwięk w tle-Pracujący T.)
video
video
I tak cały czas leży, widok mnie przygnębia. Co mogę zrobić więcej??

24 komentarze:

  1. Biedulka, może się polepszy. Trzymam kciuki za Maję a gąski szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  2. ... i tu się z Tobą Moniko zgadzam w całej rozciągłości tematu...
    tylko na okładkach pism wszystko jest ładne... prawdziwe życie jest zupełnie inne
    trzymam kciuki za Maję

    OdpowiedzUsuń
  3. strasznie to przykre:(
    mam nadzieję,że kózka jednak sie wyliże z tego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za kózkę mam nadzieję że kryzys przejdzie.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. trzymaj się...fakt: świata nie zbawisz, a robisz co w Twojej mocy, żeby było dobrze!
    z naturą nie zwyciężymy...
    ale kogut?? co za świr!

    pozdrawiam Moniś

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do koguta to tak niektóre mają, że najsłabsze w stadzie zabiją. Ja bym się takiego gada pozbyła i już.
    Co do kozy. A pasza wysokotreściwa? Pomyśl o karmie ekoologicznej takiej z worków. Może ona po prostu jest osłabiona. Mnie się widzi, że je z zapałem, więc może to tylko z braku siły tak ma bidula.
    Tola jest booooska :)
    A na przyszłość nie zbawiaj świata. Chcesz mieć stado to musisz mieć silne sztuki. W małym stadzie to raczej nie można sobie pozwalać na dobroczynność. Ja wiem, to brzmi brutalnie, ale sama pomyśl. Oddałaś dobrą kozę za "wybrakowaną" Stać Cię fizycznie na takie koszty? Serce sercem ale rozum rozumem. Dla poprzedniej właścicielki to też powinno być oczywiste. Takie sztuki lepiej niestety przeznaczyć na ubój a nie wciskać kolejnym osobom. Mam nadzieję, że tamta pani się na mnie nie obrazi, ale to jest w pewnym sensie egoizm z Jej strony. No bo jak można takie rzeczy robić? Wymienić chore zwierze na zdrowe i to w pełni świadomie? Uważam, że lepiej byłoby aby najpierw dała Ci ją na podchowanie i zbadanie jak się zwierzak zachowa a dopiero oczekiwać zamiany. Teraz to Ty masz problem a tamta pani zdrowe zwierzę. Przykro tak czasem to oceniać ale tak wygląda to moich niebieskim okiem obserwatora z boku :(
    Od razu tamtą panią proszę, aby mi tego za złe nie brała. No ale fakt faktem. Oczywiście inna sprawa, że obie strony się niejako na to zgodziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dałam się wykorzystać a teraz muszę ponieść tego konsekwencje. PO obserwacji wnioskuje że ma anemię, została odrobaczona ale nie mam pewności czy nie była. Brak proporcji w żywieniu 2:1 wapnia do fosforu. Brak witaminy B. Nie mam teraz wyboru, koza przejechała do mnie około 250 km. ie mam możliwości jej oddania, kłócenia się bo osoba ta od kilku dni mnie unika i nie odbiera telefonów. Wyszłam na wariatkę, znów zaufałam komuś komu nie powinnam :(

      Usuń
    2. a propos, jak uzgadniałyśmy wymianę zapewniła mnie że koza jest w dobrej kondycji tylko siana i zielonki jeść nie chce za bardzo. O biegunce napomniała mi w dniu w którym koza już do mnie jechała. Najgorsze jest to że ta osoba znam od dawna i byłam pewna że moge jej zaufać.

      Usuń
    3. Czyli jednak zmieniam zdanie i pani może się czuć obrażona przeze mnie. No świństwo i tyle. Ale w sumie powinna dać do myślenia też historia kozy i podejście tamtej pani. Koza ciągle do niej wracała a ona ciągle pozbywała się problemu. Nie wyszłaś na wariatkę. Tamta egoistka wykorzystała Twoje dobre serce i tyle.

      Usuń
    4. co do koguta mam właśnie w planie go ubić czekam tylko jak ten młodszy dorośnie. Menda wstrętna

      Usuń
    5. Patrząc na dopisek coraz bardziej nie podoba mi się ta osoba. Pewnie dobrze znała stan kozy tylko koloryzowała. Wiedziała, że nie zwrócisz bo za daleko. Pozbyła się problemu a teraz Cię olewa. Moim zdaniem powinna Ci zwrócić przynajmniej część jeśli nie całe koszty leczenia kozy. Oburzające, że są jeszcze takie pasożytnicze osoby, i to w dodatku osoba, którą znasz od dawna. Perfidia po prostu albo głupota kosmiczna tej osoby.

      Usuń
    6. Tylko się z nikim nie wymieniaj na koguta ;). U mnie też była wiosną selekcja i musiałam zgładzić nadmiar kogutów zielononóżki bo to straszne popaprańce i awanturniki. A dzisiaj przyjechały do mnie dominanty blue (piękne i łagodne) oraz trójka kochinów. Kogut od razu rzucił się do dziobania matki mimo, że ponoć to takie łagodne ptaszki :D

      Usuń
    7. jestem strasznie rozczarowana cała sytuacją, nie spodziewam się takiego potraktowania mnie i tej chorej kozy. Sam fakt meczącej podrózy wcale nie poprawił jej stanu.

      Usuń
    8. No cóż, jak to napisały koleżanki, kto ma miękkie serce...
      Biedne zwierzątko, ale może spróbuj faktycznie dać jej cos wysokoodżywczego? Biedula skoro miała biegunkę to pewnie nie jadła a nawet jeśli to nie przyswajała tego co potrzeba :(

      Usuń
    9. Ja zostawię sobie mojego młodego koguta razy sussex , łagodne i duże :) po nim potomstwo będzie dość śmieszne bo kurki mam też zielononóżki jestem ciekawa co wyjdzie :)

      Usuń
    10. hihi gronostajowe? Ja mam brahmy gronostajowe i też mi fajne mieszańce wyszły z karmazynkami :D łapciate i łaciate.

      Usuń
    11. mam zamówiony kompleks zastrzyków dożylnych co ma ja postawić na nogi! Rozpieszczam ją, noszę ( choć strasznie ciężka) obracam, masuję. Dziś na kilka sekund wstała i czułam że jest jaką szansa.Znajomy dziś mnie odwiedził, spojrzał i powiedział WYJDZIE Z TEGO! a on widział już nie jedno :) Mela była w podobnym stanie w sumie w gorszym i dałam rade ja wyciągnąć .

      Usuń
    12. No bo kto jeśli nie Ty :) Będzie dobrze :)

      Usuń
  7. Kurcze... nie zazdroszczę... U mnie jak jakieś zwierze choruję, to jakby dziecko moje chorowało. Strasznie to przeżywam...
    Ja też nie dawno wkurzałam się na sielskie czasopisma... Sielankę to ktoś może mieć jak pojedzie na tydzień na wieś na wakacje a ktoś w dodatku jeszcze koło niego skacze i dogadza. Jak ktoś mieszka na wsi to zwyczajnie nie ma na top czasu!
    Trzymam kciuki za Maję, ale nie wiem czy to coś da...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na nic nie ma czasu, a jak nawet egoistycznie żuci wszystko choć na chwilę zaraz nakłada mu się tak dużo że pot się leje strugami.

      Usuń
  8. Szkoda mi tej Twojej Mai :(, oby się z tego wylizała, ostatnio jedna osoba określiła nasze zycie na wsi jako sielskie, tak jasne, sielskie bywa czasami, ale jak się miesiąc codziennie wylewa wodę z piwnicy, albo śnieg po pachy, a ty musisz do kóz itp, po drewno, ogarnąć piec, to już wcale nie jest tak sielsko, damulka z miasta psia krew!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam się na chorobach zwierząt gospodarskich, kozy nigdy nie mieliśmy, ale tak mnie choroba Twojeju kózki zmartwiła, że szukałam w necie, co jej może być. Trafiłam na to, może jakoś pomoże zdiagnozować jej chorobę. Mnie zaciekawiła ta transfuzja.....

    Tu link

    http://kozolin.dbv.pl/forum/viewthread.php?forum_id=11&thread_id=1351

    i oby kózka wyzdrowiała, szkoda mi jej bardzo.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.