poniedziałek, 10 września 2012

Miało być tak pięknie....

Takkkk...... miałam się pochwalić... mimo że doświadczenie w robieniu tortów mam bo przecież robię je na zamówienie taki jak ten nie wyszedł mi jeszcze nigdy.... Kompletna porażka.... No nic ale obiecałam zdjęcia więc pochwalę się tym czymś przez duże CZ.....

W dniu w którym go robiłam wpierw rozchorowała mi się córa w przedszkolu, przyjechali goście w osobie mojej siostry z mężem i synkiem więc tort robiłam w nocy. Trochę wypłakałam łez nad nim, niestety coś było nie tak (chyba) z żelatyną jeszcze nigdy nie wyszła tak rzadka, nie dało się z niej formować ozdób.... lepiła się rozpadała a na konie kruszyła. No takiej przygody jeszcze nie miałam. Tort skończyłam o 5.30 nad ranem ... dwie godzinki snu i znów do przygotowań urodzinowych... najważniejsze że syn był zachwycony!! :) A reszta ehh pal sześć :)
................................................................................................................................................................

Ostatnie dni niestety są dla mnie smutne pełne nie powodzeń , staram się być tą Pozytywna Myślą i iść do przodu!!!
 Idzie jesień dużymi krokami a to równa się z ciężką pracą w ogrodzie i pełnych rąk przygotowań. Niestety problem mam z sianem te które zebrałam już się kończy a z zakupem w moich okolicach ciężko.... Co wiąże się z dużymi kosztami transportu z dalszych miejscowości. No ale szukam dalej może się poszczęści. Piwnica zapełniła się wekami teraz czas na śliwki węgierki których tu u mnie pod dostatkiem, 4 łamiące się drzewa od ciężkich owoców. Przydałby się skup węgierek grosz by wpadł do portfela i nie było by żal, że spadają  i gniją.

...............................................................................................................................................................

A ja nadal pochłonięta pracami w decu co chwilę szukam i robię coś nowego jak skończę prace pochwale się na pewno na blogu.

Dziękuję za wyróżnienie ( nominację) od Aleksandry z blogu Przepisy Aleksandry , miłych słów na mój i moich serów temat na innych blogach oraz witam nowych obserwatorów.
Pozdrawiam was serdecznie :)

16 komentarzy:

  1. tak jak napisałaś ,najważniejsze że synek był
    zadowolony i że tort był na pewno pyszny -oh jak ja lubię takie łakocie a swoja drogą jaka z ciebie
    zdolniacha; urodzaju śliwek zazdroszczę bo u mnie była aż jedna śliwka na drzewie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do mnie z chęcią się podzielę :)

      Usuń
  2. tort wygląda świetnie a śliwek zazdroszczę ja muszę kupować

    OdpowiedzUsuń
  3. torcik ładniutki i na pewno s,aczny ! a śliwki niestety kupuję ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wykończysz się kobieto, postępując w ten sposób... Za przeproszeniem, ale jakby moja własna matka pisała bloga 30 lat temu, to pewnie takie właśnie wpisy by się tam pojawiały - no i po co to wszystko, mogę się spytać z perspektywy czasu..? Po dwóch godzinach snu i takim stresie, jaką Cię synek zapamiętał? Nie miałby większej frajdy gdybyś - nie wiem - zabrała go na grzyby albo zatrudniła do Bardzo Ważnej Czynności Zbierania Śliwek..?

    Nie, żebym krytykował - to Twoja sprawa, a niewątpliwie Twoje samozaparcie i energia są godne podziwu. Ja tylko ostrzegam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i zgadzam się z Tobą w 100% no ale widzisz matka to matka jak zawsze pełna poświęceń dla dzieci :) Uśmiech syna gdy zobaczył ukochaną ciuchcię i wagoniki pełne łakoci - Niezastąpione :) No cóż matka jak mogła zrobić obiecała ciuchcie i jak wyjść z obietnicy gdy dziecko nie rozumie co to znaczy - masa była do kitu nie miałam siły hahahah :) Poprawka - tort robić w dzień tak by móc szybko skoczyć po składniki do sklepu na nową masę heheh :)

      Usuń
    2. Synuś ni esynus, ale Ty jesteś WIELKA. Chapeau bas!

      Usuń
  5. Monisia...namęczyłaś się nad tortem i fajny wyszedł :)
    w tym tygodniu ja będę się gimnastykowac nad tortem - haha dla męża ;)
    Pozdrawiam i oszczędzaj się na tyle na ile to możliwe...
    dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że ten nie był na zamówienie bo klapa byłaby na całego ;) Powodzenia z tortem - rada nie rób go w nocy hahahahha

      Usuń
  6. Tort wygląda wyśmienicie, najważniejszy jest efekt końcowy. Monika nie masz takiego wrażenia,że jak się piecze tak od niechcenia to wszystko wychodzi a jak nam zależy to zawsze coś pójdzie nie tak?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tort z pewnością podobał się synkowi a Ty jesteś za surowa dla siebie. Ja nigdy żadnego porządnego tortu nie zrobiłam a już na pewno nie takiego z ozdobami, pociągiem czy inną trudna dekoracją.
    Mam nadzieję, że smutki niebawem odejdą. Jesień zawsze nas zasmuca bo czeka jeszcze dużo pracy a potem zimowe, ciemne wieczory i czekanie na rozkwitającą wiosnę.
    Pomyśl, że na długie wieczory masz nową pasję :)

    uściski urodzinowe dla synka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Ewo nie każdy tak uważa bo według rodziny jestem leniem, ludzie z miasta nie wiedzą ile pracy jest na gospodarstwie i myślą że lezę na kanapie i nic nie robię może dlatego jestem coraz bardziej od siebie wymagająca i dla siebie surowa.

      Usuń
  8. Torcik wspaniały!
    Naszemu Młodemu, na 2 urodziny trzeba by chyba tort z parówek zrobić, bo słodkiego nie lubi :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parówkowy z ketchupem z cukinii ;) :) hehehhe

      Usuń
  9. Moniko, jak przeczytałam, że ktoś uważa, że jesteś leniem, to z wrażenia mnie zatkało... Przecież Ty ciągle coś robisz - jak nie tort, to ser, jak nie ser, to kozy oporządzasz, jak nie kozy to przetwory, nie mówiąc już o relaksie przy dekupażu, czyli ciągle masz zajęte łapki! Więc daj sobie trochę luzu :) Nie jesteś leniem! Jesteś wspaniałą kobitką, której zazdroszczę takiego "power-u". Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.